Jakiś czas temu spotkałam się z opinią pewnej pani doktor (nie lekarki), że książka "Wojaczek wielokrotny" autora S. Beresia jest okropna, bo mówi o tym, że poeta pił, bił, próbował popełnić kilkanaście samobójstw, aż w końcu któreś kolejne mu się udało i ogólnie - nie był święty. Podobnie negatywną opinię miała na przykład o twórczości Jacka Dehnela dlatego, że jest gejem i w dodatku ubiera się staromodnie.

      Ja tam nie bronię pani doktor mieć własnego zdania, aczkolwiek wolę nie patrzyć na dzieła przez pryzmat ich twórców albo odwrotnie. A właściwie - nie każę im być świętymi.

      Ale wydaje się, że wiele osób uważa, że poeta to osoba niezwykła, w czarnym płaszczu, niezmiernie romantyczna i powinno się pisać przez duże "P" - Poeta, a najlepiej jeszcze POETA.

      Jeśli by tak prześledzić wielu wielkich poetów i artystów, to okaże się, że byli bardzo ludzcy, czasem nawet za bardzo jeśli chodzi o słabości.  Wieszcz nasz narodowy, Mickiewicz Adam podobnoż bił żonę, a Słowacki zażywał opium.

        Baudelaire’a do dziś szokuje, ponieważ nie tylko korzystał z usług prostytutek, ale podobno sam się prostytuował.Leczył się na syfilis i rzeżączkę. Także palił opium i pod koniec życia popadł w alkoholizm. Verlaine opuścił żonę i synka aby być ze swoim młodym kochankiem Rimbaudem, którego zresztą pod wpływem alkoholu i gwałtownych emocji postrzelił pewnego razu. Zresztą Rimbaud też nie był święty; miał swoje nałogi a pod koniec życia zajmował się nawet handlem bronią.

         Oskar Wilde był biseksualistą. Lubił ubierać się kobieco. Jak sam mówił, kultywował pederastię na wzór starożytnych Greków. Miał wielu kochanków

       Wyspiański zmarł na kiłę. Przerwa - Tetmajer miał nieślubnego syna. Korab - Brzozowski w młodym wieku popełnił samobójstwo. Maria Komornicka w pewnym momencie swojego życia uznała, że jest mężczyzną, spaliła suknie i nazwała się Piotr Odmieniec Włast,zmarła w zakładzie dla umysłowo chorych.

      Witkacy popełnił samobójstwo, podcinając sobie tętnicę szyjną i zażywając weronal. Stachura popełnił samobójstwo.

       Pisarze współcześni też piją, zażywają narkotyki, rozwodzą się, zmieniają kochanki i kochanków. I jakbym miała wyjść z takiego założenia, że uznaję tylko tych "świętych" - wzorowych obywateli - to tak naprawdę artystów niewiele by zostało.

       Nie musi być artysta "świętym", żeby tworzył świetne rzeczy. Świętość w tym wręcz przeszkadza. Niech żyją niepokorni, ale niech tworzą dobre rzeczy.